Menu

  Strona główna
  Kontakt
  Aktualności
  O szkole
  Uczniowie
  Rodzice
  Biblioteka
  Świetlica szkolna
  Osiągnięcia
  Dokumenty
  RODO
  Wycieczki integracyjne
  Historia
  Galeria
Galeria

zobacz więcej »
Kalendarz

  Sierpie 2020  
Pn Wt r Cz Pt So Nd
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Wycieczki integracyjne

Kotlina Kłodzka 28.04.07 - 30.04.07

Strzegący sudeckich skarbów Liczyrzepa czasem pomaga ludziom, kiedy indziej zazdrośnie chroni swoje posiadłości. Nam okazał życzliwość i pozwolił obejrzeć bodajże najpiękniejszy skarb, jaki ma pod opieką - Góry Stołowe.
Pierwsze kroki kierujemy do Czermnej , gdzie zwiedzamy Kaplicę Czaszek z 1776 r. Jej ściany, sufit, a nawet ołtarz wyłożono ok. 3 tys. ludzkich czaszek, w piwnicy pod kaplicą zgromadzono kości dalszych 21 tys. osób.



Z Czermnej udajemy się do Kudowy Zdrój. To piękne miasto urzekło nas Parkiem Zdrojowym i ciekawą architekturą.
Następnie wyruszamy na Szczeliniec Wielki. Do Karłowa dojeżdżamy autokarem, dalej pieszo. Pierwszy zachwyt: Małpolud- monumentalna głowa z wysuniętą do przodu szczęką, wystającymi łukami skroniowymi i sterczącą grzywką patrzy władczo na rozpościerającą się w dole krainę. Obok ogromne garby przytłaczają wielbłąda. Kwoka wyciąga dziób w oczekiwaniu na karmę. Surrealistyczny Słoń udaje arcydzieło hiszpańskich mistrzów. Wiewiórka, sowa, niedźwiedź... kamienne zoo. Są jeszcze m.in. Pałac i Panna, a także miejsce widokowe - Tron Pradziadka (najwyższy punkt Gór Stołowych, 919 m). W skalistych formach następnej części trasy odkrywamy alegorie życia po śmierci. Przez Diabelską Kuchnię schodzimy do Piekła. Ogromne, 30-metrowe ściany wznoszą się nad szeroką na 5-6 m szczeliną. Świeci słońce, jesteśmy lekko ubrani - a na dole zmarznięty śnieg, zimno, ciemno i wilgotno. Nieprzyjemnie. Nikt nie pozostaje tu zbyt długo, może tylko nieliczni „zuchwalcy”... reszta szybko ucieka po drabince do góry. Tu płaskie skały tworzą półpiętro - Czyściec. Trochę cieplej. Zaciekawieni, co będzie dalej, kontynuujemy wspinaczkę. Wychodzimy na sam szczyt - do Nieba, rozległego tarasu widokowego. Nogi drżą, gdy zbliżamy się do jego krawędzi - stromej, kilkudziesięciometrowej ściany. Poniżej olbrzymie zaokrąglone głazy. Wdrapujemy się na jeden z nich, niesamowite! Pan przewodnik kołysze nas jak w kołysce (Kołyska Księżniczki Emilki ) Wspaniale! Podziwiamy ją dłuższą chwilę. Piękne jest to Niebo na Ziemi... Jednak w natłoku form skalnych chyba Murzyn, a właściwie jego pewna część ciała wywarła na nas największe wrażenie! Będzie co wspominać.
Na bazę noclegową wybraliśmy dogodnie położony Zieleniec. Jest to popularny ośrodek narciarski, nam spodobał się również wiosną. Na odpoczynek i przepyszne jedzonko udajemy się do pensjonatu „Jagienka”.
Drugiego dnia rano w gęstej mgle, niemal po omacku, wyruszamy do Gniewoszowa, gdzie w pobliżu znajdują się ruiny warowni – Zamek Szczerba. Pogoda jednak nam sprzyja. Gdy docieramy na miejsce mgła opada, a my możemy podziwiać piękne widoki.
Następnie oglądamy ogromny zbiornik przeciwpowodziowy w Międzygórzu. Widok z góry tamy jest przepiękny, może tylko trochę za mocno wieje.
Wkrótce zatęsknimy za orzeźwiającym wiaterkiem, wędrówka pod górę i w dobrym tempie sprawia, że robi nam się ciepło. Chwila odpoczynku i sesja zdjęciowa w Bajkowej Krainie, potem wkraczamy na teren Śnieżnickiego Parku Krajobrazowego. Kolejny postój przy Sanktuarium Marii Śnieżnej. Przecudne widoki, zapierające dech w piersi.
Na obiadokolację docieramy do naszej „Jagienki”. Jakże dobrze odświeżyć się po całodniowej wędrówce, a jeszcze milej wrzucić coś pysznego „na ruszta”.
Trzeci - ostatni dzień. Rano pieszo wyruszamy na „czeską stronę”. Przekraczamy punkt graniczny (prawie wszyscy... – pozdrowienia dla straży granicznej!). Na rozległej polanie, na wysokości (1013 m n.p.m.) odwiedzamy schronisko Masarykova Chata. Łyk, albo dwa „czegoś” do picia szybko gasi nasze pragnienia i oddajemy się błogiemu lenistwu na zielonej trawce. Pełen relaks!
Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Nadchodzi nieuchronna pora powrotu. Jeszcze tylko obiad w „Jagience” i ... naszym pomarańczowym autobusikiem wracamy do domu.
Taki był nasz kolejny raz w górach – niezapomniane wrażenia...

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
  

Stopka